11 grudnia 2015

Rozdział 4

Harry chwycić swoją kurtkę i wyszedł szybko z pomieszczenia. Nie mógł już dłużej na to patrzeć. Julia, ta blondynka wzbudziła w nim dziwne uczucia. Tak była piękna, ale to nie był jedyny powód. Miodowe oczy, to właśnie tak bardzo zauroczyło Harrego w Julii. Irytował go widok Louisa który z nią flirtuje. Ale zresztą nie mógł denerwować się na przyjaciela przecież dobrze znał Lou i wiedział doskonale, że zarywa do każdej pięknej kobiety. Powietrze na zewnątrz było przyjemnie chłodne. Szedł szybkim truchtem w kierunku samochodu, kiedy usłyszał za sobą kroki, odwrócił się, to był Liam
- Stary co jest?
- Wszystko gra, spieszę się trochę
-Wpadniesz do klubu?
Harry odszedł już dość daleko, ale krzyknął przez ramię
- Postaram się.
Wsiadł do samochodu. Chwile siedział, przy zapalonym silniku.
-Przecież nie możesz się tak zachowywać, z powodu jakiejś Polski. Pojedziesz do tego klubu i będziesz się dobrze bawił.
Próbować sam siebie przekonać, włączył pierwszy bieg , dodał gazu i ruszył do domu.
Emily weszła do klubu. Po sekundzie podszedł do niej elegancko ubrany kelner i poprosił na lorze VIP.  Na loży siedział już cały zespół. Louis wyraźnie zasmucił się, widokiem samej brunetki
- A koleżanka ? spytał
- Źle się czuła, została w hotelu.
Emily spojrzała na Harrego. Siedział obok Liama, i z twarzą nie wyrażającą uczuć popijał swojego drinka. Po prawej stronie siedział Niall ze swoją koleżanka, szczupłą dziewczyną o kasztanowych włosach i brązowych oczach. Towarzystwo zachowywało się normalnie. Pili drinki, rozmawiali, Harry wraz z Louisem z czegoś się śmiali. Emily zaczęła się trochę nudzić, chłopcy raczej nie rozmawiali z nią, może i mieli rację, nie sądzę żeby mieli jakieś wspólne tematy. Tak wiec brunetka usiadła sobie w kącie kanapy i obserwując Harrego próbowała go rozgryźć. Teraz zachowywał się całkiem normalnie, rozmawiał z Lou, myślała jak zinterpretować jego wcześniejsze zachowanie. Nie sądzę że był typem chłopaka który chciał by być z jakoś normalna dziewczyna, biorąc pod uwagę jego byłe związki.
Postanowiła że zadzwoni do Julii, i spróbują ją tu ściągnąć. Damska intuicja podpowiadała jej że między tymi dwoje może coś zaiskrzyć.
Julia ma przyjechać za 15 minut, na szczęście Emily udało się uprosić przyjaciółkę, no musiała skłamać, ale miała powód to tego.  Wróciła ponownie na lorze, zdążyła właśnie usiąść, kiedy Harry wstał z kanapy i zaczął żegnać się kumplami.
- Ejj co ty tak wcześnie uciekasz? – spytał Lou
-Jestem strasznie zmęczony.
- Oj tam no weź taka fajna dziewczyna jest( Louis pokazał na Emkę, która delikatne odsunęła się z zasięgu jego wzroku)
- Jestem pewny że się nią należycie zajmiesz
Harry uśmiechnął się łobuzersko, miał niezła polewkę z mocno już wstawionego kolegi, zresztą Niall też był w podobnym  stanie, a jego koleżanka już jakiś czas temu drzemała sobie na kanapie. Liam zaś ( dziś nie pijący) zajadał sobie w fistaszki i miał dobry kabaret za darmo.
Emily była zrezygnowana, Julia nie zdążyła przyjechać na czas. Usiadła sobie koło Liama i razem z nim zaczęła śmiać się z dziwnego tańca Nialla.
Tymczasem taksówka Julii właśnie podjechała. Dziewczyna szybko z niej wyskoczyła , i pędziła ile sił w nogach ma pomoc Emy która rzekomo jej potrzebowała. W drzwiach klubu z pełnym impetem wpadła na kogoś, spojrzała w dół i zamarła. Właśnie leżała na Harrym Stylesie.
- Przepraszam cię najmocniej ja się bardzo śpieszę ja….
-  Naprawdę nic się nie stało, ale możesz już ze mnie zejść? Nie jesteś ciężka, ale schody wbijają mi się w plecy.
Julia natychmiast zeskoczyła z chłopaka, ten zaś zaczął się opornie podnosić z podlogi
- Niezłe wejście, powinszować, aż zwaliło mnie z nóg.
- Czy ty się ze mnie śmiejesz? Julia uniosła jedną brew. Oboję się do siebie uśmiechali
- Trochę się spóźniłaś. Lou wypił już pół baru.
- Poważnie?  Mam nadzieje że zostawił mi trochę rumu
- Noo myślę że trochę się zachowało
- Szczerze to wolała bym kawa czy coś w tym stylu
- Znam naprawdę fajną knajpkę niedaleko z tond
- Noo skoro mnie zapraszasz
Harry uśmiechnął się i odwrócił głowę w bok
- Noo skoro cię zapraszam no to chodź
Wsiedli do taksówki, po drodze  rozmawiali  o wszystkim i o niczym. Kawiarnia była bardzo niezwykła, zaprojektowana w stylu gotyckim. Harry przyniósł do stolika kawę i lody waniliowe. Do hotelu było już nie daleko dlatego zdecydowali się na spacer. Pod głównymi drzwiami przystanęli na chwilkę
- To był najpiękniejszy wieczór w moich życiu. – powiedziała Julia i spojrzała w jego zielone oczy, on nie przerywając spojrzenia odrzekł:
-ja również mogę zaliczyć go do czołówki.
Rozstali się. Julia wchodziła bardzo cichutko do  pokoju. Emily już spała. Poszła do swojego pokoju, położyła się do łóżka, przed snem  usłyszała wibracje telefonu
„  Ja też dziękuje ci za ten wieczór. H.S”
Długo patrzyła w monitor, wreszcie odpisała
„ Czy  mogę wiedzieć, co jeszcze znajduję się w twojej czołówce najpiękniejszych wieczorów?”
Odpowiedz była natychmiastowa
„  Tak niebawem się dowiesz”

W drugim pokoju leżała Emily. Nie mogła zasnąć. Jutro czeka ją wielki dzień, żałowała że nie mogła się z tym podzielić z przyjaciółka, ale tak będzie lepiej. Miała taką nadzieje