Czas do dnia wyjazdu strasznie się dłużył. Dziewczyny, a
zwłaszcza Julia nie mogły doczekać się spotkania z zespołem.
Nareszcie nastał ten upragniony dzień. Julia obudziła się bardzo wcześnie.
Spojrzała na okno i zorientowała się, że jest jeszcze ciemno. Zerknęła na zegarek
znajdujący się na jej stoliczku nocnym: 5.32. Nie wiedziała, co ma ze
sobą zrobić, próbowała ponownie zasnąć, niestety, na marne. Wstała i
zmierzyła w kierunku łazienki. Ustała przed lustrem i długo spoglądała na swoje odbicie.
- Te potargane włosy, zmęczone oczy… Wyglądam okropnie.
Obmyła szybko twarz lodowatą wodą i wyszła kierując się do
kuchni. Wstawiła wodę w czajniku i zabrała się do szykowania sobie porannej, mocnej kawy. W jej głowie panował wielki mętlik. Każda myśl krążyła w jednym
kierunku, którym był dzisiejszy wyjazd. Na zewnątrz padał deszcz i wiał wiatr.
Ta pogoda wprawiła ją w jeszcze gorsze przygnębienie. Popijając kawę zaczęła zastanawiać się nad tym, ile przeszła. Miała za sobą 2 nieudane związki, które wiele zmieniły jej życie, ale przede wszystkim też ją samą.
No ale cóż, widocznie tak chce los, że trafia wyłącznie na złych mężczyzn. Patryk był jej pierwsza miłością. Poznali się
w gimnazjum , chodził do równoległej klasy. Może to była tylko młodzieńcza
miłość jednak trwała ona aż 3 lata. Wszystko skończyło się kiedy zaczęła liceum
o profilu biologiczny, a on zdecydował się na inną szkołę w drugiej części
miasta. Nowe towarzystwo, kluby, narkotyki. Wszystko dobrze się
układało, częste imprezy, odloty po zużyciu kokainy. Jednak to wszystko
bardzo zmieniło Patryka. Stał się agresywny, arogancki, nie zawahał się nawet
uderzyć Julii, gdy ta psuła mu fajną zabawę awanturami. Wiele potrafiła wybaczyć, jednak to wszystko zaczęło wymykać się spod kontroli. Pewnego wieczoru Patryk przesadził, dobrze
pamięta ten wieczór. Było to tydzień przed świętami. Po kolejnej kłótni, wyszła
z klubu zostawiając go tam. Nigdy więcej go już nie widziała. Podobno miesiąc
później wraz z matką wyprowadził się do Krakowa.
Maćka poznała w wakacje. Był zupełnie inny. Miły, dobrze
wychowany zabawny…. Hmm ideał? Nieeee.
Był po prostu bardzo dobrym aktorem . W sumie zdradził ja około 8 razy, ale sama nie wie czy ta liczba nie powinna być o dwa razy większa. Po
tych wszystkich zawodach miłosnych Julia inaczej oceniała miłość i samą siebie. Dziś ma być jej wielki dzień. Wreszcie spotka Harry'ego
Stylesa,jej wirtualnego przyjaciela, jakkolwiek to brzmi. Po dokładnym
przygotowaniu się, zrobieniu makijażu i włosów, Julia chwyciła swoją walizkę i
wyszła z mieszkania. Taksówka już czekała. Wsiadła szybko do auta i ruszyła na
lotnisko.
W holu czekała już Emily, jak zwykle uśmiechnięta. Julia
bardzo często zastanawiała się skąd właściwie czerpie ona tyle pozytywnej
energii. To właśnie dzięki swojej przyjaciółce Julka jest jaka jest i zawsze
może liczyć na jej wsparcie. Dziewczyny przywitały się, jak zwykle to bywa, krótkim
całusem w policzek
- Hej jak tam ? Stresik,co?
- Jest okey. Przyjaciółka skłamała, nigdy nie chciała
wychodzić na histeryczkę i pominęła fakt, iż już od 5 rano jest na nogach.
- Jestem ciekawa, co u mojej cioci. Tak dawno się nie widzieliśmy,
może jak ty będziesz z tym swoim zespołem to ja do niej skoczę na małe odwiedziny?
- Niee Emi nie zostawisz mnie z nimi samą, masz tam być ze
mną cały czas.
- Dobra dobra, mam nadzieje ,że będzie tam jakaś imprezka
potem, musimy już iść bo za 10 minut nasz lot.
Emilia wiele lat mieszkała w Londynie. Urodziła się w
Sopocie ale gdy miała 2 lata jej rodzice rozwiedli się z powodu romansu jej ojca i wyprowadzki do Anglii. Sąd przyznał prawa ojcu, ponieważ matka od zawsze
była nie odpowiedzialną osobą nie do końca mogła opiekować się córką. Tak oto Emily zamieszkała w Londynie z tatą, jego dziewczyną Mary i jej córką Kate, która
jest 5 lat starsza. Ze swoją przyrodnią
siostra nigdy się nie dogadywała, ciągłe kłótnie z macochą również nie
ułatwiały jej życia. Oparcie odnalazła w swoim przyjacielu który był dla najbliższą dla niej osobą. Niestety i to musiało się zepsuć. Ojciec, który zawsze był wobec niej zbyt opiekuńczy, zabronił jej się z nim kontaktować po
pewnym incydencie, za który został wyrzucony ze szkoły. "Kochany tatuś "stwierdził, że nie jest to chłopak dla jego córki.. Po 2 miesiącach poinformował ją, że ma wrócić do matki do Polski
bo sam nie daje już sobie z nią rady. I tak oto Emily przyjechała do Gdańska,
zamieszała z matką i babcią i zaczęła wszystko od nowa. To tu poczuła jak to
jest być kochaną i lubianą. Poznała Julię, która pomogła jej w tej nowej
sytuacji i została jej najlepszą przyjaciółką aż do dnia dzisiejszego. A co z tajemniczym przyjacielem?..
Lot miały zarezerwowany w pierwszej klasie ,tak więc warunki
były bardzo komfortowe. Obie rozsiadły się w fotelu i zamówiły sok pomarańczy. Z nudów swój tok
rozmowy skierowały na zespół:
- A ty właściwie co wiesz o One Direction?
- Noo trochę wiem.
Pięciu chłopaków. Ale filozofia!
- To chyba troszeczkę zaspałaś. Jest czterech chłopaków.
Zayn Malik opuścił zespół. Nie rozumiem jego decyzji. Cudownie się razem dopełniali. Kurcze, totalny z niego ..
- Jeszcze słowo obrażające Zayna i lecisz tam sama.
- Ej, co jest?! Przecież ..
- Dość, rozumiesz?! Dość.
Julia zaniemówiła. Siedziała z szeroko otwartymi i
wpatrzonymi w towarzyszkę oczyma. Przeraził ją fakt, że przyjaciółka unikała wszelkiego kontaktu i z trudem próbowała opanować łzy. Dziwne jak na osobę, która kompletnie nie ma o niczym pojęcia.
Resztę lotu spedziły w milczeniu. Oczywiście Julia próbowała
nawiązać rozmowę z przyjaciółką, ale bezskutecznie.
"Świetnie zapowiada się ten wyjazd, na prawdę" - pomyślała Julia
patrząc jeszcze ukratkiem na rozgniewaną Emi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz