10 listopada 2015

Rozdział 3

Emily siedziała w fotelu, wpatrując się głównie  w niebo, bądź czytała książkę, a raczej udawała przed Julią, że czyta, aby ta nie próbowała z nią nawiązać rozmowy. Potrzebowała teraz chwili spokoju, której nie mogła w żaden sposób zaznać w przepełnionym ludźmi samolocie. Musiała sobie to wszystko na chłodno przeanalizować. Była zła na siebie za ten wybuch złości, nie było to mądre posunięcie, a bardzo inteligentna i bystra Jula mogłaby się czegoś domyślić. Sama za bardzo nie rozumiała, co się z nią dzieje. Dobrze wiedziała, że to co teraz robi jest złe, i że będzie musiała potem ponieść tego konsekwencje.
To wszystko zaczęło się około 4 miesiący temu. Wróciła do domu, bardzo zmęczona, zajęcia były ciężkie, a trening wyczerpujący. Wzięła szybki prysznic, zjadła lekką sałatkę na kolację i zajrzała na skrzynkę mailową. Zobaczyła wiadomość i jego imię i nazwisko. Na widok tego jej serce przyspieszyło a oddech stał się szybszy. To był on z krótkim "Hej mała, co u cb?”. Tylko on mówił do niej mała i tylko on mógł po tylu latach ciszy rzucić tak beztroskie zapytanie.  Emily wbrew pozorom bardzo dobrze znała zespół One Direction, śledziła jego karierę, czytała w mediach o jego skandalach, prywatnych upadkach, narkotykach… robiła to mimowolnie bez kontroli, po prostu musiała wiedzieć, co u niego. Odpisała mu. I tak zaczęli znowu odbudowywać swoją przyjaźń. Opowiadał jej o tym, co robił o chłopakach, o narzeczonej… ta ostatnia wiadomość bardzo ją bolała. Nie chciała słuchać jaka ta dziewczyna jest, ponieważ to Emi powinna być na jej miejscu. Mówili sobie o wszystkim. W Londynie mają się spotkać, i tego właśnie tak bardzo się bała. Bała się  spotkania po tylu latach, nie była w stanie sobie wyobrazić co może się stać, od kiedy pamięta był nieobliczalny i szalony. O tym, co ma się zdarzyć, nikt nie wiedział, nawet Julia, której wszystko mówi. Emily obiecała sobie, że jak tylko wrócą do kraju o wszystkim jej opowie, ale nie teraz. nie w tej chwili. nie miała ochoty opowiadać Julii, że w Londynie czeka na nią jej stary przyjaciel, którym jest Zayn Malik…
Dziewczyny wysiadły z samolotu i wbiegły prosto to taksówki, która już czekała i zawiozła je prosto do hotelu w centrum miasta. Pokój był przepiękny. Dwie sypialnie i duża, ekskluzywna łazienka.  Na miejscu również czekała na nie informacja, iż spotkanie ma się odbyć o godzinie 14.
-Co??? Za mało czasu. Z A   M A Ł O. 
- Julia nie histeryzuj godzina to dużo czasu, po za tym pięknie teraz wyglądasz.
- Ty ze mną rozmawiasz?!
- Tak. Przepraszam za to w samolocie, nie wiem co we mnie wstąpiło.
- Okey nie ma sprawy, to jak w ramach rekompensaty pomożesz mi się uszykować?
- Nie nie wiesz, że marna ze mnie kosmetyczka.
- no tak , nie traćmy już czasu którego i tak mamy mało.
Godzina faktycznie minęła bardzo szybko. Przyjaciółki szykowały się oddzielnie w swoim sypialniach. Emi wskoczyła w czarną sukienkę i baletki. Włosy zostawiła rozpuszczone. Wyszła do przedpokoju i  spokojnie dała Julii skończyć robienie się na bóstwo.  Bardzo zdziwiła się, kiedy ujrzała swoją przyjaciółkę. Julka wyglądała zbyt zwyczajnie, jak na takie spotkanie. Miała na sobie jasne, przetarte dżinsy, koszulę w niebieską kratę oraz białe, sportowe buty. Włosy spięła w luźny kucyk.
-  Gdzie mini i szpilki?!
-  Dziś postawiłam na luźny strój.
Polki zeszły na dół. Tam otrzymały informacje od organizatorów, wskoczyły do taksówki i pojechały na event.
 Spotkanie z zespołem miało odbyć się po koncercie. Kiedy przyjechały pod arenę ich oczom ukazały się tłumy ludzi. Większość z nich to nastolatki, które desperacko próbowały zająć czymś ochronę i przedostać się do strefy, gdzie mogłyby porozmawiać z chłopcami. Emily patrzyła na to wszystko z dystansem, nie rozumiała ich zachowania, uważała to za coś idiotycznego i była wdzięczna Julii, że ta zachowała pozory, chociaż była dość nieobecna i zamyślona. Nagle Emily olśniło. Znała ją już kilka lat i zauważyła, że teraz to wszystko wiąże się w jedną całość. Ubranie, które właśnie miała na sobie, nastrój. Wyraźnie coś ją trapiło. A przecież tyle czekała na ten przyjazd. 
- Musimy pogadać.
Powiedziała do Julii i chwyciwszy za ramię zaciągnęła ją w mały pusty kąt niedaleko toalety. Jej przyjaciółka była bierna, nie protestowała, poszła pokornie w ustalone miejsce.
- Co jest grane?!
- Nic ... a co ma być
- Przecież widzę, że coś się stało, zaraz zobaczysz swój zespół a masz minę jak po niezdanym egzaminie z anatomii! - bezskutecznie próbowała ją rozśmieszyć.
- Pp prostu mam problemy, nie mogę o nich zapomnieć.
- Niech zgadnę .. znowu twój kochany braciszek coś przeskrobał?
- Strzał w dziesiątkę. 
- Co on znowu nawywijał ...
- Dostałam maila od mamy. Kuba znów ma problemy z policją. Tym razem pobicie ...
- Co jest nie tak z tym chłopakiem, czas dorosnąć .. shit. 
- Znasz go. Z resztą, nie chcę o tym już rozmawiać. 
- Rozchmurz się mała, zaraz wchodzimy. 
Julia odeszła i ustała na dawnym miejscu. Bardzo kochała brata i martwiła się o niego. Był on typem „łobuza”. Częste bójki, rozboje, kradzieże, wyrok w zawieszeniu, to wszystko miał już za sobą. Za każdym razem obiecywał zmianę. Kolejne puste słowa! Jednak mogę zdradzić, że sytuacja będzie miała okazję odwrócić się o 180 stopni ... Emila po chwili dołączyła do przyjaciółki i obie w pochmurnych nastrojach stały patrząc w dal, koncert trwał poza nimi, było słychać piski dziewczyn, śpiewy chłopaków, jednak to nie docierało do Julii, W głowie miała tylko i wyłącznie myśli związane z bratem i tym, że już ma wyrok w zawieszeniu a za to pobicie może trafić do wiezienia. Jak przez mglę poczuła, że przyjaciółka szarpnęła jej rękę.
- No chodź, wołają nas za kulisy!
Julia oprzytomniała i obie pognały w stronę kulis. Inne dziewczyny patrzyły się na nie z wyraźną zazdrością. Minęły ich, przy drzwiach stał już manager i serdecznie się przywitał. 
- Drogie panie, chłopcy już czekają. 
Po tych słowach Emily zrobiła minę wyrażając chęć szybkiej ucieczki,a jej towarzyszka krok do tyłu. Manager zauważywszy to przybrał spokojny ton głosu i zapeniach, że wszystko będzie w porządku. Brunetka ochłonęła, jednak Jula oznajmiła, że musi do toalety. Teraz, koniecznie! Poszła tam w towarzystwie prywatnego ochroniarza, Emi zmuszona była wejść sama. 
Chłopcy już tam byli. Najpierw zobaczyła Nialla, który pił wodę  i stał na wprost niej, potem dostrzegła resztę. Harry'ego, który siedział na sofie i miał w reku gazetę, Louisa stojącego koło okna oraz Liama zakładającego bluzę. Stali tak krótka chwilę w milczeniu. Emily poczuła się jak rzecz na wystawie sklepowej, była przez wszystkich obserwowana. Pierwszy odezwał się Liam, jako jedyny posiadający szczery uśmiech na twarzy:
- Witamy, jak ci się podobał koncert?
"O kurcze, totalna kompromitacja. Jak zapytają mnie o piosenki wyjdę na idiotkę, przecież żadnej nie znam. No gdzie ta blondi, nie wytrzymam!"- pomyślała Emi.
- To jest Emily, ona wygrała konkurs , przyjechała tutaj z Polski-  wtrącił się manager, chyba i on zauważył, że atmosfera jest dość napięta, piosenkarze są zmęczeni i wolą jechać do domów niż rozmawiać z kolejną fanką.
- To imię Emily występuje też w Polsce? - zapytał Niall.
- Nie nie, mam angielskie korzenie - rzuciła po chwili. Niall był wyraźnie pod wrażeniem jej akcentu, nie śmiał mówić nic więcej, nadal połykał kolejne łyki wody. 
- A koncert .. super! – wtrąciła na szybko. Zauważyła nagłe, przeszywające spojrzenie Harry'ego. Był to niezwykły widok, lecz nie patrzył on na nią tylko w kierunku drzwi. Stała w nich Julia. Blondynka podeszła do Emi i ustała u jej boku. Harry nadal nie spuszczał wzroku z nowo przebytego gościa, Louis który przed ten stał biernie, podszedł do dziewczyn i miło się uśmiechał.


- Hej, jestem Louis, miło mi was poznać!
- Julia, również miło. - powtórzyła z angielskim akceptem na pierwszą literę w jej imieniu. 
Wymienili między sobą długie spojrzenie przerwane szybko przez Harry'ego i resztę chłopaków, którzy też przyszli się przywitać. Spotkanie było krótkie, towarzystwo rozmawiało, dziewczyny dostały płytę i zrobiono grupowe zdjęcie. Większość tego czasu Julia rozmawiała z Lou, śmiali się, czemu wszystkiemu z oddali bacznie przyglądał się Harry. Pod koniec spotkania Louis zaprosił gości na imprezę. Tym razem brunetka nie miała na nic ochoty. Miała wrażenie, że nie liczyła się w tym otoczeniu. 
- No nie wiem, raczej podziękujemy. - odpowiedziała Julia
-  Nie bierzemy pod uwagę takiej odpowiedzi. -Oznajmił, po czym puścił do blondynki oko i szybkim ruchem chwycił za rękę, po czym z roztargnieniem ją puścił. -Limuzyna będzie na was czekać o godzinie 20.
Emily była czynnym obserwatorem i wyraźnie widziała, co się dzieje. Harry wyszedł pierwszy rzuciwszy krótkie „ Nara”. Był wciekły, było to po  nim widać. Emi widziała to jak patrzył na Julię,natomiast ta kompletnie go ignorowała. Ona sama tez nie wiedziała co jej przyjaciółka ma na myśli, przecież najbardziej z zespołu lubiła Hazzę, a teraz kiedy miała go na wyciągniecie reki zachowywała się jak totalna kretynka.
Wróciły obie do hotelu nie zamieniając ze sobą po drodze żadnego zdania. Mimo wszystko brunetka próbowała zapytać, co to wszystko ma znaczyć. Zaczęła o Louisie. 
-Co? Hahah nieee, on nie jest w moim typie - sprostowała Julia. 
-  Nie wyglądało ...
- Jest bardzo miłym chłopakiem i tyle, lecę pod prysznic, a ty się szykuj! Mało czasu kochana. 
Ubrała się w modną, chabrową sukienkę, szpilki i zrobiła imprezowy makijaż. Robiła to tylko po to, żeby sprawić radość przyjaciółce. Wyszła z hotelu, wsiadła do przepięknej limuzyny , w środku odczytała wiadomość. 
„ Jak tam Londyn,? Nie mogę doczekać się jutrzejszego spotkania :*”
- No cudownie, po prostu cudownie - pomyślała, biorąc łyk szampana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz